Dlaczego DJ-e – w tym Armin van Buuren – rzadko przekraczają tę linię w ASOT i co mówi to o ewolucji współczesnego trance’u.
Któregoś dnia trafiłem na ten wykres i zastanawiając się nad tym, co fan muzyki trance napisał – a mianowicie: dlaczego DJ-e jak Armin van Buuren unikają tempa 138 BPM jak ognia? – postanowiłem przyjrzeć się temu bliżej.
Nie jako fan, nie jako nostalgik, ale jako ktoś, kto patrzy na dane i próbuje zrozumieć mechanizm.
Bo wykres nie kłamie.
Średnia BPM w epizodach A State of Trance przez lata oscyluje głównie między 134 a 137. Linia 138 BPM pojawia się rzadko. Czasem jako wyskok. Prawie nigdy jako stabilny punkt odniesienia.
To nie jest przypadek.
138 BPM to nie liczba. To symbol.
W świecie trance 138 BPM to coś więcej niż tempo. To etykieta.
To uplifting.
To tech-trance z ostrzejszym zębem.
To peak time.
To „prawdziwy” trance dla najbardziej oddanych fanów.
W latach 2006–2012 138 było znakiem jakości. Im szybciej, tym mocniej. Im mocniej, tym bardziej „prawdziwie”.
Problem z symbolami polega na tym, że przestają być narzędziem, a zaczynają być deklaracją tożsamości. A DJ w radiu nie może grać deklaracji. On musi budować historię.
Radio to nie klub
ASOT to nie set o 2:30 nad ranem w zadymionym klubie.
To globalna audycja. Słuchana:
- w aucie,
- w słuchawkach,
- w pracy,
- w domu.
138 BPM przez godzinę to wysoki poziom stymulacji. W klubie działa to świetnie, bo masz światła, tłum, adrenalinę. Organizm dostaje bodźce z każdej strony.
W radiu jest inaczej. Po 40 minutach zaczyna być męcząco. Energia nie ma ujścia. Nie ma wizualnego i fizycznego kontekstu, który podtrzymuje napięcie.
Psychologia napięcia
Muzyka to dynamika.
Jeśli grasz 138 BPM przez cały set:
- nie masz gdzie przyspieszyć,
- nie masz kontrastu,
- nie masz efektu kulminacji.
To jak film akcji bez spokojnych scen. Po pewnym czasie przestaje robić wrażenie.
Tempo 134–136 BPM daje więcej przestrzeni. Możesz zejść do 132 na intro, podbić do 136 w groove’ie i dopiero na końcu dotknąć 138 jako momentu szczytowego. Wtedy to działa.
138 musi być kulminacją. Jeśli stanie się normą, przestaje nią być.
Ewolucja brzmienia
Około 2013–2016 scena trance zaczęła się zmieniać. Pojawiło się więcej groove’u, więcej wpływów progressive, więcej przestrzeni. W tym samym czasie:
- EDM dominował w okolicach 128 BPM,
- techno rosło w stronę 130–135 BPM,
- house utrzymywał stabilne tempo klubowe.
Trance musiał znaleźć swoje miejsce między nimi.
Stałe 138 stało się niszą. A ktoś taki jak Armin nie jest tylko DJ-em. Jest kuratorem sceny. Łączy style, nie zamyka się w jednym obozie. Buduje mosty.
Energia kontra hipnoza
Przy 138 BPM groove jest bardziej liniowy. Kick krótszy, drive intensywniejszy, mniej miejsca na swing. To tempo pcha do przodu.
Przy 134–136 BPM pojawia się więcej przestrzeni. Muzyka może oddychać. Może hipnotyzować zamiast galopować.
Nowoczesny trance częściej hipnotyzuje, niż ściga się z własnym BPM.
Matematyka miksu
Różnica między 136 a 138 BPM to tylko 2 jednostki. W praktyce to około 1,5% różnicy. Niby niewiele.
Ale w narracji setu to ogromna zmiana. Wyższe tempo szybciej „przepala” energię. Trudniej zejść niżej bez utraty dynamiki. Trudniej budować długą krzywą napięcia.
DJ nie myśli tylko o numerze. Myśli o łuku emocjonalnym.
Co pokazuje wykres?
Najciekawsze jest to, że w pierwszych latach widać większą zmienność i częstsze wyjścia powyżej 138. Później średnia stabilizuje się poniżej tej granicy.
Wygląda to jak proces:
eksploracja → kalibracja → stabilizacja.

Jakby scena sama doszła do wniosku, że 138 najlepiej działa jako przyprawa, nie jako danie główne.
Wnioski dla sceny klubowej
To nie jest krytyka szybkiego trance’u. To raczej zrozumienie kontekstu.
138 BPM:
- jest zbyt szybkie, by być neutralne,
- zbyt symboliczne, by być codzienne,
- zbyt intensywne, by być radiową bazą.
Dlatego pojawia się jako statement. Jako finał. Jako moment dla tych, którzy wiedzą.
Dla sceny niezależnej, dla labeli non-profit takich jak PIONA RECORDS, to cenna lekcja. Tempo nie definiuje energii. To struktura, kontrast i narracja decydują, czy utwór poruszy ludzi na parkiecie.
Czasem mniej znaczy więcej.
A czasem 138 działa najlepiej wtedy, gdy nie używasz go cały czas.
Granice są po to, żeby je dotykać. Nie po to, żeby w nich mieszkać.
English version:
Why DJs – including Armin van Buuren – rarely cross that line in ASOT, and what it says about the evolution of modern trance.
One day I came across this chart and started thinking about something a trance fan had written: why do DJs like Armin van Buuren avoid 138 BPM like fire?
So I decided to take a closer look.
Not as a fan. Not as a nostalgic purist. But as someone looking at the data and trying to understand the mechanism behind it.
Because the chart doesn’t lie.
The average BPM in episodes of A State of Trance over the years mostly oscillates between 134 and 137. The 138 BPM line appears rarely. Sometimes as a spike. Almost never as a stable reference point.
That’s not random.
138 BPM Is Not a Number. It’s a Symbol.
In the world of trance, 138 BPM is more than tempo. It’s a label.
It means uplifting.
It means sharper-edged tech-trance.
It means peak time.
It means “real” trance for the most dedicated fans.
Between 2006 and 2012, 138 was a badge of honor. The faster it was, the harder it hit. The harder it hit, the more authentic it felt.
But symbols can become traps. At some point they stop being musical tools and start becoming identity statements. And a radio DJ can’t play identity politics. He has to tell a story.
Radio Is Not a Club
ASOT is not a 2:30 a.m. set in a dark, sweaty club.
It’s a global broadcast. People listen:
- in their cars,
- on headphones,
- at work,
- at home.
138 BPM for an hour is intense stimulation. In a club it works because you have lights, a crowd, adrenaline. Your body is fully engaged.
On the radio it’s different. After 40 minutes, it can become exhausting. There’s no physical release. No visual reinforcement. The tension has nowhere to go.
The Psychology of Tension
Music is dynamics.
If you play 138 BPM all the way through:
- you have nowhere to accelerate,
- you lose contrast,
- you eliminate true climax.
It’s like an action movie without quiet scenes. Eventually, the explosions stop feeling explosive.
At 134–136 BPM, you gain space. You can open at 132, build into 136, and then touch 138 as a peak moment. Then it works.
138 has to feel like a summit. If it becomes the baseline, it stops being special.
The Evolution of Trance
Around 2013–2016, something shifted. Trance became more groove-oriented. More progressive. More spacious.
At the same time:
- EDM dominated around 128 BPM,
- techno pushed into the 130–135 range,
- house held steady in its club tempo zone.
Trance had to position itself somewhere in between.
Constant 138 became a niche. And someone like Armin isn’t just a DJ. He’s a curator. He connects styles instead of isolating them. He builds bridges.
Energy vs. Hypnosis
At 138 BPM, the groove becomes more linear. The kick is tighter. The drive is more aggressive. It pushes forward.
At 134–136 BPM, there’s more room. The music can breathe. It can hypnotize instead of gallop.
Modern trance often hypnotizes more than it races.
The Math of Mixing
The difference between 136 and 138 BPM is just two units. Roughly 1.5 percent. On paper, that’s tiny.
In practice, it changes the entire energy curve. Faster tempos burn energy more quickly. It’s harder to drop down without losing drive. It’s harder to shape a long emotional arc.
A DJ doesn’t just think about numbers. He thinks about emotional trajectory.
What the Chart Really Shows
In the early years, you see more variability and more frequent jumps above 138. Later, the average stabilizes below that line.
It looks like a process:
exploration → calibration → stabilization.

As if the scene collectively realized that 138 works best as seasoning, not as the main course.
What This Means for the Club Scene
This isn’t criticism of fast trance. It’s context.
138 BPM is:
- too fast to be neutral,
- too symbolic to be everyday,
- too intense to serve as a radio baseline.
That’s why it appears as a statement. As a finale. As a moment for those who understand.
For independent scenes and non-profit labels like PIONA RECORDS, there’s a clear lesson here. Tempo alone doesn’t define energy. Structure, contrast, and narrative do.
Sometimes less really is more.
And sometimes 138 works best when you don’t use it all the time.
Boundaries are meant to be touched. Not permanently lived in.
